• Wpisów:7
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis:12 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 196 / 322 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jesień, chociaż jest bardzo piękna, zdecydowanie nie jest moją porą roku. Wydaje mi się, że wszyscy moi bliscy zdążyli to zauważyć. Czuje się ostatnio jak cukierek z galaretką, który zgubił gdzieś swoją galaretkę. Możecie interpretować to porównanie jak chcecie, ale wiedzcie, że trafia w samo sedno.
Długo czekałam na ten listopad. Wypada mi w nim wizyta u okulisty i może dostanę od rodziców nowe oprawki. Mam nadzieję na najlepsze, ale muszę być przygotowana na najgorsze. Oprawki, które mam teraz były, jak na oprawki, bardzo tanie, a razem z nowymi szkłami i tak wyszły bardzo drogo. W ciągu pięciu lat moja wada bardzo się pogorszyła. Niedawno znalazłam kartkę z mojej pierwszej wizyty i okazało się, że przyszłam na nią z wadą równą -0.5. Obecnie w obu oczach mam -6...
Czasami się zastanawiam, jak to jest widzieć bez okularów tak jak ja widzę w okularach. Gdy miałam 10 lat (bo mój wzrok zaczynał powoli psuć gdy miałam 11) miałam tak, ale od tego czasu minie już niedługo 6 lat.
Wiecie co? Ostatnio spotkałam się z wielce miłym zaskoczeniem. Jak się okazało, przerwanie ćwiczeń może być w skutkach bardzo złe. Przez jakiś czas codziennie wykonywałam 45 minutowy trening i kiedy nagle przestałam, czułam się bardzo źle. Ciągle mi czegoś brakowało. Cały czas chciałam ćwiczyć. Ćwiczenia w domu są świetne, ale tylko pod warunkiem, że ćwiczy się to, co sie lubi. Jezeli nje pasuje wam jakas trenerka albo któryś z jej zestawów ćwiczeń, to po prostu wybierzcie coś innego. Trenerka albo trener. Ja osobiście wybierałam jak dotąd tylko trenerki.
Niedawno zaczęłam też zdrowiej się odżywiać (co jednak zawaliłam odwiedzając rodzinę, hah) i przyniosło to wiele pozytywnych skutków mojej cerze. O moja cerę dbam głównie naturalnymi, rosyjskimi kosmetykami babci Agafii. Uwielbiam jej maseczki do twarzy i maski na włosy. Niedawno na cocolicie wyszła moja ulubiona, drożdżowa. Bardzo ją polecam, trochę śmierdzi, ale włosy rosły mi po niej jak szalone. A ten brzydki zapach jaki pozostawia na włosach można łatwo zniwelować pachnącymi olejkami do włosów.
Dobra, trochę się dziś rozpisałam. Życzę wam wszystkim miłej niedzieli. Spędźcie ją miło.
<3
 

 
Czy plamy z podkładu schodzą z ubrań? Mam nadzieję, bo boję się o moją czerwoną bluzę. To moja ulubiona rzecz z szafy i nie chcę jej wyrzucać ani szorować zmywaczem do paznokci. Kiedyś na pewno ją tu pokaże, bo jest naprawdę śliczna (o ile przeżyje dotkliwe spotkanie z healthy Mix...)
Jak tam weekend? Mam nadzieję, że spędzacie go miło i że odpoczywacie. Niestety nie mam duzo czasu, bo akurat gdy zabrałam się za pisanie, moja mama poprosiła mnie o pomoc w sprzątaniu. Także wrócę tu wieczorem, bo mam do omówienia pewna kwestię, a teraz tak naprawdę chciałam tylko dowiedzieć się, czy ktoś z was nie miał przypadkiem podobnego wypadku z podkładem. Jeśli tak, to napiszcie mi, jak sobie z tym poradziliscie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W końcu znalazłam dłuższą chwilę na zajęcie się moim blogiem na poważniej. Jak widzicie usunęłam kilka wpisów i zmieniłam nieco jego wygląd. Dlaczego? Bo za tym zatęskniłam. Tęsknię za tym, jak w wieku 11 lat spędzałam na serwisie zwanym pingerem mnóstwo wolnego czasu. Pisałam, pisałam i pisałam. Tworzyłam też swoje własne wyglądy. Teraz, gdy mam 15 lat, niesamowitym wydaję się dla mnie to, że potrafiłam dodać 3 wpisy jednego dnia i przepraszać w wypadku nie dodania żadnego w ciągu trzech dni. Lubiłam wtedy anime i interesowałam się Japonią. Rysowałam praktycznie codziennie. Myślę, że od tamtej pory wcale nie zmieniłam się dużo. Ja tylko lepiej poznałam samą siebie i odkryłam kilka swoich cech, o których nie miałam pojęcia. Na pewno jestem teraz szczęśliwsza niż kiedyś. Obecnie nie przeprowadzam głodówek, jadam więcej niż kromka chleba dziennie i ćwiczę tyle, ile jest w stanie znieść mój organizm. Zniknęła ciągła walka o gubienie kilogramów, a za to doszły nowe świetne wartości. Mam najlepszą przyjaciółkę, najlepszych ludzi w klasie, najlepszą dyrektorkę, najlepsze książki, najlepszy szalik, słowem - dużo. No a co do tych ludzi w klasie, to są naprawdę na medal.
Dzisiaj dodam chyba dwa wpisy, jeżeli będzie mi się tylko chciało.
Żegnam was miłym akcentem Stevena Universa!
 

 
Cześć. Mam pięć minut na napisanie czegoś, więc możliwe, że ten wpis zostanie niedokończony. Obiecuję, że go dokończę, jeśli tak będzie.
Bez owijania w bawełnę. Jestem już w trzeciej klasie gimnazjum i już niedługo przyjdzie mi wybrać nową szkołę. To takie stresujące. Nie mam zielonego pojęcia, co chcę dalej robić. Poza tym, czuję się bardzo oceniana przez pewną osobę. Nie mam jej tego za złe. No może trochę. Według tej osoby jestem za bardzo ambitna na niektóre kierunki. Przeszkadza mi to, że tak myśli. Ja sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony zależy mi na dobrym kierunku i pójściu na studia, no a z drugiej wiem, że nie dałabym rady. Pomyślałam sobie, że będzie to zależne od mojej średniej na koniec tego roku. Jeśli będzie wysoka, to sama sobie coś udowodnię. Tylko że niestety istnieją przedmioty ścisłe. Niemiecki jest super. Ostatnio dostałam 3 za przetłumaczenie dwóch słówek. W dodatku jedno napisałam z błędem. Nawet chyba z dwoma.
Muszę lecieć do szkoły. Trzymam za Was kciuki, nieważne co robicie. Żegnajcie~
 

 
Jaka piękna piosenka
 

 
Cześć! W dzisiejszym wpisie przedstawię wam kilka moich ulubionych piosenek. Będą to piosenki pochodzące od artystów, których nie słucham, a znam tylko jedną czy dwie piosenki. Jest wielu takich artystów.

Vampire weekend - A-punk
Tą piosenkę lubię za jej energiczne brzmienie i za teledysk. Rany, jak ja kocham ten teledysk! Jest kolorowy i pomysłowy, a jednocześnie dość skromny. Nie wiem, jak im się to udało.

Børns - electric love
Børns to wykonawca, którego faktycznie nie słucham, ale mam zamiar zacząć, ponieważ jego muzyka jest oryginalna, a sam pisze naprawdę piękne teksty. Poza tym, jest jedno jego zdjęcie, w którym totalnie się zakochałam. Look

Aha, warto wspomnieć - Børns będzie w tym roku w Warszawie.

The white stripes - fell in love with a girl
Pamiętam, że kiedy pierwszy raz usłyszałam tą piosenkę, to pomyślałam, że jest idealna. I tyle mogę o niej powiedzieć.

The Black Keys - Lonely boy
Kiedy pierwszy raz usłyszałam tą piosenkę, to akurat byłam wtedy w trakcie pisania długiego opowiadania do szkoły. Był wtedy ładny wieczór, a ja byłam sama w domu. Od tamtej pory zawsze, kiedy się uczę, nucę tą piosenkę gdzieś w głowie i to zawsze przywołuje tamten ładny wieczór, kiedy w domu było tak cicho. I chyba właśnie za to kocham tą piosenkę, tak poza tym, że jest po prostu ładna i trafia w mój gust. Fajnie jest mieć piosenki, które przywołują jakieś miłe wspomnienia.
A wiecie, co jest najgorsze? Kiedy piosenka, która strasznie ci się podoba, przywołuje smutne. Mam tak z jedną piosenką, wrrr.

Arctic monkeys - fluorescent adolescent
Dzięki bogu, że dwa tytułowe słowa się rymują, bo gdyby było inaczej to nie wiem, jak udałoby mi się je przepisać.
Well, tańcząc do tej piosenki zapewne straciłam 3/4 swojego życia. Jest wesoła i ja też zawsze stawałam się wesoła po przesłuchaniu jej.

The kooks - Naive
The kooks - If only
Te dwie piosenki kocham za głos wokalisty!

The 1975 - chocolate
Słuchałam tej piosenki w drodze do szkoły zaraz przed wakacjami, kiedy zanosiłam świadectwo do gimnazjum z podstawówki. Towarzyszyły temu bardzo mieszane uczucia, ponieważ szłam tam z moimi - obecnie byłymi - znajomymi. Bardzo dużo się wtedy śmialiśmy i byliśmy szczęśliwy, ale jednak było coś co przypominało nam, że we wrześniu możemy zostać rozdzieleni. I zawsze kiedy słyszę tą piosenkę, to mam przed sobą tamten dzień. Kolejne fajne wspomnienia. Lubię wspominać.

Napisałabym pewnie więcej, ale jest ładna pogoda i chcę iść na rolki, a gdybym zostawiła ten wpis niedokończony aby wrócić i potem go dokończyć, to pewnie nie chciałoby mi się go dokańczać. Masło maślane to zdanie, ale nie wiem jak to inaczej napisać XD
Aha, powiem wam coś. Wczoraj oglądam rodzinę Addamsów i to jest świetne. Oglądałam "Zjazd rodzinny" z 1998 roku. Z wyglądu najbardziej podobała mi się Morticia, a najmniej Wednesday. Ten film zachęcił mnie do obejrzenia reszty filmów z serii Addamsów i na pewno to zrobię z powodu nadmiaru wolnego czasu. Mam tak dużo wolnego czasu, że to aż wkurzające...
Na koniec kolejne piękne zdjęcia Garretta. Niech zachęci was do sprawdzenia jego twórczości.
 

 
Do tytułu wpisu odniosę się gdzieś na dole, ponieważ jest pewna mała kwestia, którą chcę wytłumaczyć, mimo, że nie muszę.
Więc, jak widać, kolejny raz usunęłam w s z y s t k o. Kolejny, czyli drugi.
Wiecie co jest moim problemem? To, co jest problemem każdego nas - to, że czasem chcemy czegoś nie zdając sobie sprawy z tego, że to nie jest dla nas dobre.
I ja przez naprawdę długi czas, tworząc cokolwiek, chciałam tylko, aby spodobało się to innym. Zazwyczaj to były jakieś konkretne osoby, ale to akurat jest najmniej istotne. Oczywiście, nie ma nic złego w dbaniu o dobre zdanie na nasz temat, ale nie traćmy przy tym siebie.
Podsumowując - cieszę się, że pozbyłam się tamtej wszawicy i teraz piszę sobie tutaj, gdzie w tle mam swój ukochany zespół, o którym mowa w następnej linijce!
Więc, hiatus trwa już 301 dni. Tak, za niedługo będzie to równy rok, ale! Nie panikujmy, ponieważ chłopaki ostatnio odezwali się na stronie sklepu i dodali tam coś... niepokojąco ciekawego. Polecam sprawdzić najnowszy wpis na oficjalnym polskim blogu o tøp, ponieważ ja nie jestem w stanie opowiedzieć o tamtej notce. Prawdopodobieństwo, że coś bym pomyliła, wynosi 110%, więc nie ryzykujmy. Wiem tylko, że musimy czekać na 18 pażdziernika.
A dzisiejszy wpis zakończę piosenką, która ostatnio nie daje mi spokoju, a jest to "Hold back the river" Jamesa Bay. Nie dam linka, bo nie mam. Ale sprawdźcie ją na youtube albo spotify, bo jest naprawdę piękna!
Dziękuję za przeczytanie, miłego wieczoru!